Przyszedł czas, żeby przywołać osobę, dzięki której nieudolnie, ale z zacięciem staram się ten diariusz prowadzić. To Dzięki Panu Kazimierzowi Surmie z naszej bolesławieckiej biblioteki ( powinienem dopisać Centrum Wiedzy), jego znajomosci technik komputerowych i cierpliwości ten nasz blog powstał i na razie włóczy się za nami gruzińskimi szlakami. Panie Kazimierzu, nigdy nie osiągnę Pana biegłości w aranżowaniu i prowadzeniu bloga, ale, proszę mi wierzyć, bardzo się staram, żeby nie wstydził się Pan swojego ucznia. Didi madloba Panie Kazimierzu ! A na koniec, na zanęcanie, żeby troszkę podzielić się z Panem tym cudownym i dzikim jeszcze pejzażem krainy Prometeusza niepublikowane fotki :




Dziękuję serdecznie za ten wpis i przyznam się, że czuję się trochę zawstydzony. Moja rola w utworzeniu bloga była naprawdę niewielka - kilka technicznych porad, ale cieszę się, że Pan ją docenia.
OdpowiedzUsuńŚledzę na bieżąco wszystkie dokonania Waszej wyprawy i cieszę się, ze mogę napawać się pięknymi widokami. Trzymam kciuki, abyście cali i zdrowi wrócili, z pięknym bagażem wspomnień i wiedzą o dalekim, egzotycznym świecie.
Muszę też przyznać, że blogowanie z telefonu jest prawdziwym wyzwaniem, a Pan wysoko uniósł rękawicę. I tak trzymać.