Rok temu z Jolą oraz naszymi przyjaciółmi - Wojtkiem i Aliną - byliśmy na dziesięciodniowej wycieczce w Gruzji. Wspominkom nie dość końca, bo miejsca niezwykle urokliwe i zapadające w pamięci. Kilka chwil dla Gruzji zachodniej ciepłej i słonecznej, widzianej z perspektywy wycieczkowicza z typowej objazdowej wyprawy z zarezerwowanymi hotelami i czasem dość napiętym, bo jak najwięcej zobaczyć trzeba, zresztą zgodnie z ambitnym planem pana przewodnika. Nie, oczywiście nie narzekam, w tej konwencji pan Krzysztof okazał się pełnym profesjonalistą i świetnie uzupełniał egzotyczny i niezwykły dla nas obraz gruzińskich atrakcji. Tam nie będziemy, bo zachłyśnięty wspomnieniami postanowiłem wrócić tym razem w towarzystwie dziarskich chłopców i przeżyć Gruzję bardziej dziką i niesforną, ale przez to bardziej wymagającą - wschodnią. Wróćmy jednak do ubiegłorocznej eskapady.
Najpierw Kutaisi
Centralny plac miejski w Kutaisi i ślady mitu o Argonautach - nieco kiczowata fontanna Kolhidy |
Targowisko w Kutaisi ze wszelkiego rodzaju "dobrem", z mnóstwem owoców i warzyw, słynnymi serami krowimi oraz używanymi ciuchami, świetne, delikatne chaczapuri z Imeretii - zajadaliśmy się do rozpuku .. oczywiście Jola z Aliną napatrzeć się nie mogą.
A wieczorową porą tradycyjna gruzińska supra z Tamadą i i rogiem z gruzińskim winem z kwewri, oczywiście okraszona narracyjnym toastem. Ja w tradycyjnej czapie dżygita i Jola nieco się wzbraniająca przed zadośćuczynieniem gruzińskiemu zwyczajowi. ( wino musi gość wypić z rogu do dna, my tę przyjemność rozłożyliśmy na wielu uczestników uczty)
A na wzgórzu katedra Bagrata Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego zwana Katedrą Zaśnięcia Bogurodzicy, piękna średniowieczna budowla wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa w 1994 r. i wykreślona z tej listy w 2017 r. Dlaczego? Kuriozum ? Niefrasobliwość Gruzinów, którzy fatalnie przeprowadzili rekonstrukcję świątyni. Na zdjęciu z Wojciechem spoufalamy się z miejscowym dżygitem.
| Załapaliśmy się na gruziński ślub - piękny obrazek - śniadolica panna młoda z uśmiechniętym młodzieńcem na tle "fotogenicznych" rozsłonecznionych murów Bagrati |
A teraz migawki z Batumi
| Pomnik miłości, która przekracza wszelkie granice " Ali i Nino". Niezwykła rzeźba nad Morzem Czarnym |
Gruzja w czasie swojej wielowiekowej historii walczyła z wieloma wrogami, m.in. z Medami, Persami, Rzymianami, Turkami, Mongołami i Rosją, która do dziś stanowi dla niej największe zagrożenie. W Batumi oglądaliśmy rzeźbę Tamary Kvesitadze - pacyfistyczną i piękną antywojenną impresję , którą od razu skojarzyłem z malarstwem Salwadora Dali. Początkowo miała ona nosić nazwę „Mężczyzna i kobieta”, jednak autorka zmieniła ją na „Ali i Nino”.Dwie ośmiometrowe sylwetki zakochanych: Alego azerskiego arystokraty muzułmanina i Nino gruzińskiej chrześcijańskiej księżniczki, zostały zbudowane z metalowych kręgów. Co jakiś czas pomniki zaczynają się poruszać, w ciągu 10 minut najpierw zbliżają się do siebie, następnie wymieniają pocałunek, aby potem odwrócić się do siebie plecami i na powrót oddalić. "Wzruszający pomnik miłości" i urzekająca ekspozycja na tle gry obłoków i bezkresu Morza Czarnego.
Tuż obok pomnika natrafiliśmy na złaknione smakołyków bezpańskie psy. To obrazek typowy dla Gruzji - obok wolnych krów, wolne psiaki a jakże, tyle że z charakterystycznymi żółtymi tabliczkami na uszach ( za prezydenta Saakaszwilego przeprowadzono narodową akcję szczepienia i kastracji zwierzaków, dzięki temu są niegroźne dla otoczenia). Jola nie mogła sobie odmówić okazji dokarmiania czworonogów ku ich uciesze ....
Super pomysł z blogiem. Gratuluję Kornelu. Życzę wytrwałości i zapału, bo wiele wiedziałeś/widzieliście... :)
OdpowiedzUsuńO Gruzji świetnie się czyta, a jak jeszcze zna bohaterów!