niedziela, 22 września 2019

Łapu capu ... a tu wyjazd za pasem ...



Nic na łapu capu i chciałoby się na tip-top wszystko przygotować do wyprawy, a tu raptem zostało 10 dni, czyli kultowe reisefieber. Ale od czego przyjaciele ? Zręczny pomysł Wieśkowej Beaty i zamiast praktykowanego „ metra” krawieckiego, z którego codziennie 1 cm odcinać powinienem aż do jego całkowitego unicestwienia w dniu wyjazdu ( zacny ceremoniał żołnierski z czasów, kiedy nic tak nie mogło nacieszyć oczy stęsknionego za „cywilem” delikwenta - ofiary powszechnego obowiązku obrony jak znikający cm za centymetrem „metr krawiecki” aż do chwili ostatecznego żołnierskiego wykwaterowania i zwolnienia ze służby) pudełeczko oflagowanych gruzińskim barwami pysznych czekoladek. Codziennie jedna ... i ostatniego dnia tuż przed wyprawą powinienem ujrzeć pustkę w pudełeczku, tak jak Kubuś Puchatek - dno baryłeczki miodu. Oby tylko nasz sen o Gruzji nie przemienił się we „flaczek” z balonika dla Kłapouchego !!!

Tak uwielbiam - słodycz zbliżającej się wyprawy !!!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz